Polska  małopolskie  
Portal / Dom i Rodzina
Poniedziałek - 27 maja 2019 Amandy, Jana, Juliana      "Kochać to trwać w wierności i oddaniu". William Szekspir
 Wyszukiwarka


Szukaj wg branz
Dodaj wpis
  W interesie rodziców, nie wydawców

Budowanie rodziny na etyce i wiedzy
120 zł na każde dziecko
Gry a zmiany w mózgu - psychologia
Życie nie jest wartością względną
Krajowy Zespół Promocji Naturalnego Planowania Rodziny


Jeden podręcznik, z którego korzystałyby cztery roczniki uczniów, to według Polskiej Izby Książki zły pomysł. Główne założenia programu "Tani podręcznik" przygotowanego przez resort skrytykowała Sekcja Wydawców Edukacyjnych PIK. - Konsekwencje mogą być dramatyczne, ponieważ dzieci i młodzież poniosą w znacznym stopniu straty intelektualne - uważa dr Piotr Marciszuk, prezes PIK. Minister edukacji tłumaczy, że wydawcy obawiają się po prostu o swoje zyski.
Ponieważ edukacja w naszych szkołach jest podzielona na trzyletnie etapy, to jeśli podręczniki wybrane przez szkołę miałyby po czterech latach być wymieniane, wówczas nowe lub zaktualizowane książki mogłyby pojawić się na rynku dopiero po sześciu, a w niektórych przypadkach po ośmiu latach, argumentował szef PIK podczas spotkania z dziennikarzami. - To w dalszej perspektywie oznaczałoby, że uczniowie posiadaliby zdezaktualizowaną wiedzę i spore trudności w pokonywaniu kolejnych stopni edukacji szkolnej - powiedział. Wydawcy twierdzą, że najbardziej miałaby na tym ucierpieć nauka języków obcych, gdyż te podręczniki nie podają wyłącznie faktów, a uczą języka pisanego i obcej kultury.
Kolejny problem, według PIK, to książki do nauki przedmiotów zawodowych. - W takich podręcznikach zamieszczane są różnego typu normy, przepisy, procedury, które zmieniają się znacznie częściej niż co cztery lata, przeciętnie raz na dwa lata - stwierdził Witold Szczęsny, prezes Państwowego Wydawnictwa Naukowego.
Wydawcy proponują pewne modyfikacje "Taniego podręcznika". Ich zdaniem, szkoły powinny wybierać trzy podręczniki do danego przedmiotu na jednym poziomie nauczania.
Minister edukacji stanowczo broni inicjatywy resortu. - Ten zestaw podręcznikowy oznacza, że rodzice będą mogli przekazywać książki swoich dzieci z roku na rok, a dyrektorzy będą mogli łatwo organizować kiermasze, czyli wymianę podręczników używanych - powiedział "Naszemu Dziennikowi". - To w bardzo znaczący sposób ograniczy zyski tych wydawnictw, które zarabiały na corocznej wymianie podręczników, jak to było dotychczas. Teraz będą się zmieniały raz na cztery lata, czyli klasa, która skończy używać podręczniki, będzie mogła sprzedać je klasie, która właśnie zaczyna naukę. Nie dziwię się, że wydawcy krytykują ten program, ale my nie robimy tego w interesie wydawców, tylko w interesie rodziców - dodaje.
Kamila Pietrzak, "Nasz Dziennik" 2006-11-22



©Wszelkie prawa zastrzeone - INTERAKTYWNA POLSKA
Webmaster: IA Telekom